27/04/2013

The Vogue Festival




Dzisiaj miałam okazję uczestniczyć w wykładzie zorganizowanym przy okazji The Vogue Festiwal. Dzień różnił się znacząco od tego jak go sobie wyobrażałam. Zaczynając od samego początku: zaspałam. Obudziłam się w momencie kiedy już dawno powinnam wyjść z domu, więc wrzuciłam na siebie czarne rajstopy, czarną sukienkę i srebrny sweter. Do tego czarne balerinki, skórzana kurtka. Spakowana w plecak pobiegłam na pociąg, makijaż nałożyłam na stacji, śniadanie usunęłam z planu i udało się. Byłam nawet 6 minut przed czasem. Ubrana jak na co dzień weszłam do Southbank Centre. Rozglądam się i widzę: mini Fashion Week. Dziewczyny wystrojone w najnowsze trendy, kapelusze, obcasy, koturny i wieczorowe makijaże. Ok, pomijając fakt, że była 10 rano, to mogę się założyć, że 80% z nich na co dzień się tak nie ubiera (a może powinnam powiedzieć ‚przebiera‘?). Przemknęłam więc niezauważona do sali gdzie miał odbyć się wykład. Tutaj bardzo miło - luźna i szczera rozmowa na temat 'bycia projektantem' w dzisiejszym świecie pomiędzy Mary Kantranzou, J.W. Anderson'em, Jonathan Saunders'em i Erdem Moralioglu. Po zakończeniu wykładu, w drodze do wyjścia udało mi się załapać na darmowy makijaż kosmetykami Yves Saint Laurent. Okładkę Vogue ze swoim zdjęciem już sobie odpuściłam, stwierdzając, że i tak wyglądać jak Beyonce nie będę, więc po co płacić za kiepskie zdjęcie (tak, okładki już nie były darmowe).
Ogólne wrażenie pozytywne, jednak bardzo się ubawiłam patrząc na dziewczyny które za rogiem przebierały trampki na obcasy lub wisiały na swoich partnerach by w ów obcasach się nie przewrócić. Zawsze przy takich wydarzeniach warto zastanowić się po której stronie 'świata mody' wolimy stać - czy chcemy modę prezentować czy tworzyć? Wolimy przyswajać trendy czy je kreować? Oczywiście nie zrozumcie mnie źle – absolutnie nie neguję 'noszenia trendów'. Zapewne skuszę się na srebrne obcasy i pewnie tej wiosny biały będzie moim 'ulubionym kolorem‘. Chodzi mi jedynie o to, aby wyglądać w swoich ubraniach naturalnie, a nie śmiesznie. Pewnie, że są osoby które z butem na głowie będą wyglądać i czuć się tak samo wygodnie jak w jeansach i bluzie, ale większość z nas nie wygląda swobodnie w 20cm koturnach i neonowym płaszczem do kostek. Ubierajmy się więc wygodnie, a te mniej komfortowe 'outfity' zostawmy na specjalne okazje. Jak dla mnie, 45minutowy wykład o 10 rano w sobotę do takich okazji nie należy.




leather jacket & dress ASOS / backpack - Primark



Follow us on Facebook & Bloglovin

5 comments:

katejano said...

runt to byc ubranym, a nie przebranym

Anonymous said...

fajnie napisane, zgadam się w 100%!

Rasz said...

w kazdej dziedzinie zycia nalezy byc soba :)

White-Lady said...

love post <33

Anonymous said...

I was there on Sunday! xxx Cathy